05 I Małe rzeczy. O tym jak zwolniłam i co trzyma mnie na powierzchni.
Dzisiaj postaram się pozytywnie. Jest piątek. Ma być 18 stopni (nareszcie!). Na razie nie mam siły wyjść spod kołdry, ale może ciepło na zewnątrz mnie wyciągnie. ... Tak zaczęłam ten wpis rano, po czym po niespełna 15 minutach mnie zmogło i musiałam się położyć jeszcze spać. Ale jestem (jest już wieczór) i piszę do Was dalej. Terapia oraz ostatnie wydarzenia w moim życiu nauczyły mnie jednego - szukać małych rzeczy, które są dla mnie przyjemne i choć odrobinę poprawiają humor, tu i teraz. Wielkie plany przytłaczają mnie na samą myśl o nich. Ja ostatnio muszę iść krok za krokiem, powoli do przodu, w swoim tempie i w zgodzie ze sobą. Jak do tego doszło? Kilka miesięcy temu trafiłam do szpitala z niedowładem nogi i miałam operację kręgosłupa . Nagle musiałam się zatrzymać. Dosłownie. Nie mogłam robić praktycznie nic tak samo jak wcześniej. Musiałam przestać pracować (ja - pracoholiczka), przestać sprzątać (ja - porządnicka), nosić zakupy, wyprowadzać 30 kg psa. Każdy ru...